16/07/08

Manu Chao & Radio Bemba en Polonia

Coctel de política y punk rock

Bartosz Marzec 16-07-2008, « Rzeczpospolita »

Manu Chao en Wroclaw. El ritmo arrebatador, los arreglos dinámicos y la fantástica reacción del publico. El artista demostró que no para en sus exploraciones musicales.

Manu Chao conocido por sus grabaciones y Manu Chao en el escenario son dos artistas distintos. El primero sabe unir reggae con los ritmos latinos, el otro condimenta este coctel musical con el fuerte toque de guitarra. La mezcla es impresionante.

Sus discos suelen parecerse – no teme repetir algunos temas o utilizar varias veces los efectos ya comprobados. Sin embargo, ninguna de sus actuaciones se parece a la anterior. Las interpretaciones se inscriben en el ambiente de la noche. Lo pudimos ver durante el concierto en la Isla Piaskowa en Wroclaw, posiblemente el mejor de los tres que hasta ahora el artista dio en Polonia. Subió al escenario ya a las 21.30. Prendió al público con las canciones impetuosas como « Que Paso, Que Paso » y ya no dejó que bajaran las emociones.

« Merry Blues » dedicado a Bob Marley, uno de los maestros de Manu Chao, sonó de una manera totalmente distinta de la del disco « Proxima Estacion Esperanza ». El grupo tocó fuerte, dinámico, con una pasión de los tiempos de punk rock. Escuchamos también una versión más rápida de « Rainin’ in Paradize » -el mayor hit del último disco « La Radiolina ». Manu expresó su simpatía a la movida alterglobalista. Gritó la protesta ante la violación de los derechos humanos en Zair, Kongo y Palestina.A la lista de los lugares en los que no se puede vivir la vida normal añadió Chechnia, junto con Bagdad, un hecho notado en seguida por el público.

La canción « Mr Bobby » fue recibida con entusiasmo. En ella el sueño del mundo más justo está confrontado con el experimento de una locura que se extiende por nuestro mundo civilizado. Manu Chao intercede por las víctimas de la violencia de diferentes partes del mundo, pone hincapié en la tragedia de las más humildes regiones de Africa. Critica al presidente Bush y « el capitalismo salvaje » -toma parte en las protestas que acompañan las cumbres G8, está a favor de aplicar los impuestos a las operaciones de la bolsa. No solo en el sentido artístico, sino también en su propia filosofía del mundo corresponde con la obra de su amigo Joe Strummer, el legendario lider de The Clash.

El grupo Radio Bemba Sound System frenaba tocando canciones como « Bienvenida a Tijuana », « Clandestino » o « Minha Galeria ». El estribillo de la última fue en un instante cogido por el público.El líder dejó un momento de respiro a la gente con una sorprendente versión reggae de « Machine Gun », y luego volvió a accelerar el ritmo. El paso español de la « Rumba de Barcelona » llevó al público.En esa canción fue evocada la querida ciudad de Manu Chao. El artista es hijo de los emigrantes de la España de Franco. Creció en Francia. Sus padres mantenían el contacto con muchos refugiados, entre ellos varios de América Latina. En la conversación con Philippe Manche el músico admite que su casa natal fue visitada por mucha gente. Cuando tenía cuatro años solía sentarse en las rodillas de García Marquez. Después de 30 años pasados en Paris Manu Chao volvió a su patria. Explica que sólo allí existe la vida callejera que le encanta. En Barcelona abrió un bar donde a veces toca la guitarra. Hay veces que toca en las esquinas de Barrio Gotíc.Antes de salir a la gira con sus compañeros de Radio Bemba tiene que comprobar la reacción del público a las nuevas canciones.

El fin del concierto de Wroclaw perteneció a « Proxima Estacion Esperanza » – una conmovedora canción sobre la esperanza. Manu cree que en los tiempos de hoy es sumamente difícil guardarla pero simplemente no nos queda otra solución.

El concierto formo una parte del festival Wrocław Non Stop.

http://www.rp.pl/artykul/163582.html

Koktajl polityki i punk rocka

Bartosz Marzec 16-07-2008, ostatnia aktualizacja 17-07-2008 01:52

Manu Chao we Wrocławiu. Szaleńcze tempo, dynamiczne aranżacje i fantastyczna reakcja publiczności. Artysta dowiódł, że nie ustaje w muzycznych poszukiwaniach

Manu Chao

Manu Chao

autor zdjęcia:

Bartek Sadowski

źródło: Fotorzepa

Manu Chao

Manu Chao znany ze studyjnych albumów i Manu Chao na scenie to dwaj różni wykonawcy. Pierwszy umiejętnie łączy reggae z rytmami latynoamerykańskimi, drugi doprawia ten muzyczny koktajl ostrym gitarowym graniem. Mieszanka jest piorunująca.

Jego płyty bywają do siebie podobne – nie waha się powtarzać niektórych tematów czy wielokrotnie stosować sprawdzonych efektów. Ale żaden występ Manu nie jest taki sam jak poprzedni. Interpretacje wpisują się w nastrój wieczoru. Mogliśmy się o tym przekonać podczas wtorkowego koncertu na Wyspie Piaskowej we Wrocławiu, chyba najlepszego z trzech, jakie artysta dał dotąd w Polsce. Na scenę wszedł tuż po 21.30. Porwał wszystkich żywiołowymi utworami, jak « Que Paso, Que Paso », a potem nie pozwolił już opaść emocjom.

Manu Chao upomina się o ofiary przemocy w różnych częściach świata

« Merry Blues » poświęcony Bobowi Marleyowi, jednemu z mistrzów Manu Chao, zabrzmiał zupełnie inaczej niż na krążku « Proxima Estacion Esperanza ». Zespół grał ostro, dynamicznie, z punkrockową pasją. W szybszej wersji usłyszeliśmy również « Rainin’ in Paradize » – największy przebój z ostatniego albumu « La Radiolina ». Manu dał wyraz swym alterglobalistycznym sympatiom. Wykrzyczał sprzeciw wobec deptania praw człowieka w Zairze, Kongu i Palestynie. Na listę miejsc, gdzie wciąż nie sposób normalnie żyć, wpisał – obok Bagdadu – Czeczenię, co od razu dostrzegła publiczność.

Entuzjastycznie przyjęto song « Mr Bobby », w którym marzenie o sprawiedliwszym świecie zostaje skonfrontowane z doświadczeniem szaleństwa ogarniającego naszą cywilizację. Manu Chao upomina się o ofiary przemocy w różnych częściach świata, zwraca uwagę na tragedię najbiedniejszych regionów Afryki. Krytykuje prezydenta Busha i « dziki kapitalizm » – bierze udział w protestach towarzyszących szczytom G8, opowiada się za opodatkowaniem operacji giełdowych. Nie tylko w sensie artystycznym, ale światopoglądowym nawiązuje do dzieła swego przyjaciela Joego Strummera, lidera legendarnej formacji The Clash.

Zespół Radio Bemba Sound System zwalniał przy takich utworach jak « Bienvenida a Tijuana », « Clandestino » czy « Minha Galeria ». Refren tego ostatniego natychmiast podchwycili fani. Lider dał im wytchnienie dzięki zaskakującej wersji reggae « Machine Gun », a potem znów podkręcał tempo. Hiszpańskie rytmy porwały publiczność przy « Rumba de Barcelona », w którym przywołano ukochane miasto Manu Chao. Artysta jest synem emigrantów z frankistowskiej Hiszpanii, wychował się we Francji. Rodzice utrzymywali kontakty z wieloma uchodźcami politycznymi – m.in. z Ameryki Południowej. W rozmowie z Philippe’em Manche’em muzyk wspominał, że w domu bywało wielu ludzi. Jako czterolatek przesiadywał na kolanach Garcii Marqueza. Po 30 latach spędzonych w Paryżu Manu Chao powrócił do ojczyzny. Tłumaczy, że tylko tam istnieje życie na ulicy, które uwielbia. W Barcelonie założył knajpkę, gdzie przygrywa na gitarze. Zdarza się także, że koncertuje w zaułkach Dzielnicy Gotyckiej. Przed wyruszeniem razem z kolegami z Radio Bemba musi sprawdzić, jak na nowe piosenki reaguje publiczność.

Finał wrocławskiego koncertu należał do « Proxima Estacion Esperanza » – poruszającego songu o nadziei. Manu uważa, że zwłaszcza dziś trudno ją zachować, ale innego wyjścia po prostu nie ma.

Koncert odbył się w ramach festiwalu Wrocław Non Stop

Rzeczpospolita